Wspaniałe Stulecie Sułtanka Kosem Odc 84

Okej, przyznaję się. Mam guilty pleasure. To Wspaniałe Stulecie: Sułtanka Kösem. A konkretnie, odcinek 84. No co? Każdy ma jakąś słabość, prawda?
Wiem, wiem. Niektórzy uważają, że późniejsze sezony to już nie to samo. Że brakuje tej iskry. Że za dużo intryg i płaczu, a za mało *wspaniałych* kostiumów. Ale ja się bawię! I odcinek 84, uważam, jest całkiem niezły.
Dlaczego właśnie odcinek 84?
Bo tam się dzieje! Serio. Konflikty się zaogniają. Sułtanka Kösem snuje plany. Spiski gęstnieją. I atmosfera... no cóż, jest gęsta jak kisiel. Można kroić nożem!
No dobra, może trochę przesadzam. Ale lubię, jak się coś dzieje. Nie lubię, jak akcja się wlecze jak ślimak po śliskiej skale. A w odcinku 84 – bach, bach, bach! Intryga za intrygą!
I wiecie co? Mam wrażenie, że niektóre wątki są tam... zaskakująco aktualne. Ta walka o władzę, te rodzinne dramaty... Ech, ludzka natura jest niezmienna, nawet w pałacu osmańskim.
Oczywiście, są i momenty, kiedy przewracam oczami. Bo umówmy się, niektóre zachowania są... powiedzmy... nieco przerysowane. Ale to w końcu serial, prawda? A ja oglądam serial, żeby się rozerwać, a nie żeby analizować psychologię postaci z XV wieku.
Moja (Być Może) Niepopularna Opinia
A teraz unpopular opinion time! Uważam, że niektóre postacie z odcinka 84 są... niedoceniane. Na przykład, pewien intrygant, którego imienia nie wymienię, bo nie chcę spoilerować. Uważam, że ma w sobie coś... intrygującego. Może to tylko ja? Kto wie.
A może to dlatego, że lubię czarne charaktery? Mają więcej werwy, więcej charyzmy. Dobra, dobra, przyznaję się. Jestem fanką złoczyńców. Nie bijcie!
"Władza korumpuje, a władza absolutna korumpuje absolutnie." (Brzmi znajomo, prawda?)Ale wracając do odcinka 84... Czy jest idealny? Oczywiście, że nie. Czy ma jakieś wady? Pewnie, jak każdy serial. Ale czy się dobrze bawiłam oglądając go? O tak! I to jest dla mnie najważniejsze.
I w sumie, po głębszym zastanowieniu, chyba rozumiem fenomen Wspaniałego Stulecia. To eskapizm w czystej postaci. Można na chwilę zapomnieć o codziennych problemach i przenieść się do świata intryg, przepychu i... dobrze, może trochę dramatu. Ale kto by się przejmował dramatem, kiedy można podziwiać te piękne stroje i pałace?
No i spójrzmy prawdzie w oczy - kto nie lubi dobrej telenoweli kostiumowej? Szczególnie, jeśli w tle mamy historię. A Sułtanka Kösem ma swoje za uszami.
Podsumowując...
Odcinek 84 Wspaniałego Stulecia: Sułtanka Kösem. Może to guilty pleasure, może to kwestia gustu. Jedno jest pewne – bawiłem/am się świetnie oglądając go. I z niecierpliwością czekam na kolejny odcinek! A wy? Co o nim sądzicie?






