Why Diane And Mr Peanutbutter Divorce
Okay, posłuchajcie. Wszyscy mówią, że to wina BoJacka. No dobra, może trochę. Ale bądźmy szczerzy, rozpad małżeństwa Diane Nguyen i Mr. Peanutbuttera wisiał w powietrzu od samego początku.
Są jak ogień i woda. Jak pies i… no, inne zwierzę, które nie przepada za psami. On jest wiecznie optymistyczny, głupiutki (ale w uroczy sposób!), a ona... No cóż, ona jest sobą. Inteligentna, cyniczna, i potrzebująca przestrzeni. Dużo przestrzeni.
Czy to wina Mr. Peanutbuttera?
Nie oszukujmy się, Mr. Peanutbutter ma swoje za uszami. Te jego ciągłe niespodzianki? Romantyczne gesty, które tak naprawdę są brakiem słuchania? Budowanie psiego Disneylandu w salonie? Sorry, Mr. Peanutbutter, ale dla kogoś z depresją i problemami z komunikacją, to może być odrobinkę… przytłaczające.
A te wszystkie jego małżeństwa? Serio, ile razy można popełniać ten sam błąd? To sugeruje pewną niezdolność do wyciągania wniosków. Albo po prostu kocha być żonaty, niezależnie od tego, z kim. To trochę creepy, nie?
A co z Diane?
Ale nie zwalajmy wszystkiego na biednego Mr. Peanutbuttera (biednego… bogatego aktora, który jest psem). Diane też nie jest bez winy. Jej pesymizm i tendencja do analizowania wszystkiego na śmierć i życie mogły być dla niego męczące. On chciał się po prostu dobrze bawić, rzucać piłką i jeść ciasteczka.
Jej ciągła potrzeba naprawiania świata, pisania książek i poczucia, że robi coś ważnego, stawiała go w roli tego… mniej ważnego. Faceta, który czeka w domu, merda ogonem i przynosi kapcie. To nie fair.
Dwa różne światy
Prawda jest taka, że Diane i Mr. Peanutbutter po prostu pochodzą z dwóch różnych światów. Ona wychowała się w ciężkich warunkach, on w luksusie. Ona chce zmieniać świat, on chce bawić ludzi (i samemu się dobrze bawić). Te różnice w wartościach i podejściu do życia prędzej czy później musiały wyjść na wierzch.
Wiem, to brzmi okropnie cynicznie, ale czy naprawdę ktoś myślał, że to małżeństwo przetrwa na zawsze? No dobra, Mr. Peanutbutter pewnie tak.
Moim zdaniem, Diane zasługiwała na kogoś, kto ją naprawdę zrozumie. Kogoś, kto doceni jej inteligencję i jej potrzebę głębokich rozmów. A Mr. Peanutbutter… no cóż, on zasługiwał na kogoś, kto po prostu pokocha go za to, że jest uroczym, głupiutkim psem, który kocha życie.
Może to i dobrze, że się rozstali. Może teraz oboje znajdą szczęście z kimś, kto będzie do nich bardziej pasował. Albo może Mr. Peanutbutter po prostu ożeni się z Peanutbutter. Naprawdę, po nim można się wszystkiego spodziewać.
A tak na serio, przypadek Diane i Mr. Peanutbuttera pokazuje, że miłość to nie wszystko. Trzeba jeszcze podobnych wartości, celów i chęci do kompromisu. A tego w ich związku ewidentnie brakowało.
