Tomek W Krainie Kangurów Uratowanie Sally
Hej, pamiętacie Tomka? No, tego Tomek w Krainie Kangurów? Tego, co to non stop ratuje świat (albo przynajmniej Sally)? Przyznajcie się, kto z nas nie marzył, żeby choć na jeden dzień zamienić się z nim miejscami?
No dobra, może nie do końca. Bo umówmy się, ta Australia z książek Szklarskiego to jednak niezły survival. Pająki wielkości talerza, węże, co cię wciągną jednym machnięciem ogona, i jeszcze te kangury… niby słodziaki, ale kopnąć potrafią!
O Sally słów kilka…
A Sally? No właśnie, Sally. Czy tylko mnie się wydaje, że ta cała akcja z jej ratowaniem jest odrobinę… przesadzona? Nie zrozumcie mnie źle, ratować ludzi to fajna rzecz. Ale ile razy można wpaść w tarapaty? Czy ona przypadkiem nie robiła tego celowo, żeby tylko Tomek miał co robić?
Tak, wiem, herezje gadam. Ale pomyślcie o tym. Tomek, młody, odważny, szuka przygód. A Sally… Sally jest po prostu w nieustannych opałach. Może to dlatego, że ma tak słabość do kłopotów? A może to taki sprytny plan na podbicie serca Tomka?
Mówcie co chcecie, ale mam wrażenie, że gdyby nie Sally, Tomek znalazłby sobie jakieś mniej niebezpieczne hobby. Może zacząłby kolekcjonować znaczki? Albo pisać wiersze? No dobra, może nie. Ale na pewno nie musiałby co chwilę walczyć z dzikimi zwierzętami, żeby wyciągnąć ją z kolejnej beznadziejnej sytuacji.
Unpopular Opinion: Sally to dama w opałach 2.0
Uważam, że Sally jest mistrzynią w robieniu z siebie ofiary. I wcale nie mówię tego złośliwie. Po prostu zauważam pewien schemat. Tomek przyjeżdża, Tomek ratuje, Tomek jest bohaterem. A Sally? Sally może sobie odpocząć i czekać na kolejną okazję do bycia uratowaną.
"Ale to przecież klasyka!" - powiecie. No pewnie, że klasyka. Ale czy klasyka zawsze jest dobra? Czy nie warto czasem zadać pytania: "Sally, kochanie, czy ty naprawdę musisz pchać się w każde możliwe kłopoty?".
Wyobraźcie sobie, że Tomek pewnego dnia mówi: "Sally, słuchaj, mam dość. Od teraz ratujesz się sama. Ja idę na ryby". Co by się stało? Czy Sally nagle stałaby się bardziej zaradna? Czy może jednak znalazłaby sposób, żeby wpaść w jeszcze większe kłopoty, tylko po to, żeby Tomek nie mógł się oprzeć pokusie heroizmu?
No dobra, może przesadzam. Może po prostu lubię komplikować sobie życie. Ale jedno jest pewne: Tomek w Krainie Kangurów to świetna książka. I nawet jeśli uważam, że Sally potrzebuje więcej samodzielności, to i tak uwielbiam czytać o ich przygodach.
A wy, co o tym myślicie? Czy Sally jest biedną, niewinną istotą, która po prostu ma pecha, czy może sprytną manipulatorką, która wie, jak owinąć sobie Tomka wokół palca?
Podzielcie się swoimi przemyśleniami! Tylko proszę, bez obrażania Sally. W końcu nawet ona ma prawo do swoich pięciu minut (a raczej pięciu tomów) bycia ratowaną.


