Tom Clancy's The Division Gry Online
Przyznaję się bez bicia. Mam słabość do The Division. Serio. Wiem, wiem, pewnie teraz patrzycie na mnie jak na wariata.
Gra, Która Podzieliła Graczy (Dosłownie!)
The Division. Sama nazwa sugeruje podziały. I rzeczywiście, podzieliła graczy na tych, co kochają i tych, co nienawidzą. Ci pierwsi to pewnie ci, co przetrwali w Dark Zone. Drudzy… no cóż, pewnie zginęli próbując.
To Już Staroć, Co Nie?
Tak, wiem, to już nie jest najnowsza gra. Ale wiecie co? Niektóre wina stają się lepsze z wiekiem. Albo sery. Albo ja, w każdym razie tak mi mówią. The Division, moim zdaniem, też zyskuje. Nowsze gry? Ok, fajne, grafika lepsza, bla bla bla. Ale czy mają ten klimat? Tę wiszącą w powietrzu paranoję, kiedy nie wiesz, czy ten gość przed tobą to przyjaciel czy potencjalny złodziej twojego lootu? No właśnie.
Pamiętacie te początki? Zimowy Nowy Jork, brudny i niebezpieczny. Szwendanie się po ulicach w poszukiwaniu lepszego sprzętu. Atrakcji co niemiara. I ta ekipa, która zawsze czekała na lotnisku, gotowa obrabować każdego, kto nadchodził z Dark Zone. Ech, to były czasy!
Kontrowersje? Ależ Skąd!
Okej, przyznaję, gra miała swoje problemy. Optymalizacja, balans… nie będziemy się rozwodzić. Ale każda gra je ma! No dobra, może The Division miała ich trochę więcej niż przeciętnie. Ale hej, przynajmniej było o czym gadać!
„Ale przecież tam nudno! Ciągle to samo!” – powie ktoś.
Serio? Bo ja się bawię świetnie. Może to kwestia podejścia? Może po prostu lubię patrzeć na spadające śnieżynki i strzelać do bandziorów? Nie wiem. Wiem tylko, że wciąż wracam do tego postapokaliptycznego Nowego Jorku.
Loot, Loot i Jeszcze Raz Loot
A no i loot. Bo kto nie lubi lootu? Bieganie po misjach, pokonywanie wrogów i zbieranie coraz lepszego sprzętu to czysta przyjemność. A potem optymalizacja! Bo co to za radość mieć super karabin, jeśli nie można go ulepszyć? Żadna! Dlatego godzinami szukam odpowiednich komponentów. Warto się pomęczyć.
I to napięcie, gdy widzisz, że z bossa wypadło coś naprawdę rzadkiego! Puls ci skacze, ręce się pocą. No dobra, może trochę przesadzam. Ale wiecie o co chodzi. To jest ten element, który sprawia, że wracam do gry po raz kolejny.
Może i jestem sentymentalny. Może mam kiepski gust. Ale The Division ma w sobie coś, co mnie przyciąga. I nie wstydzę się tego! No, może trochę się wstydzę. Ale tylko troszeczkę.
A Wy? Też lubicie wracać do starych gier? Dajcie znać w komentarzach! Tylko proszę, bez hejtu na Dark Zone, bo się pogniewam!
