Tom And Jerry Willy Wonka And The Chocolate Factory
Słuchajcie no, mam coś na sumieniu. Coś, co muszę wyrzucić z siebie. Przygotujcie się, bo to może być unpopular opinion.
Czy tylko ja widzę podobieństwa?
Mówię o Tomie i Jerrym i... Willym Wonka i Fabryce Czekolady. Tak, wiem, brzmi to jak szaleństwo. Ale posłuchajcie.
Chaos, wszędzie chaos!
Zastanówcie się. Oba te światy to czysty, niepohamowany chaos. U Toma i Jerry'ego mamy nieustanne pościgi, eksplozje i demolki. W fabryce Wonki? Trochę podobnie! Utopieni w czekoladzie, zmieniający się w jagody… Brakowało tylko, żeby Jerry podłożył Wonkowi pułapkę na myszy.
Czy tylko ja mam wrażenie, że Oompa-Loompowie to taka... grupa wsparcia dla Toma? Śpiewają, komentują porażki, trochę moralizują. Trochę jak chór starożytny, tylko zamiast tragedii, oglądają wieczne niepowodzenia kota.
Charlie Bucket – idealny Jerry?
No dobra, może porównanie Toma do Wonki jest naciągane. Ale Charlie! Charlie Bucket to taki Jerry naszych czasów. Sprytny, pomysłowy, a przede wszystkim... szczęściarz! W obu przypadkach to ten mniejszy, słabszy wygrywa z wielkim, potężnym przeciwnikiem.
Pomyślcie o Złotym Bilecie. To tak jakby Jerry non stop znajdował ser szwajcarski na podłodze. Zawsze mu się udaje! A Tom? Zawsze kończy z płonącym futrem.
Pułapki i wynalazki
Willy Wonka to genialny wynalazca, prawda? Ale umówmy się, Tom też ma na koncie całkiem niezłe konstrukcje. Różnica jest taka, że u Toma 99% jego wynalazków obraca się przeciwko niemu. U Wonki... no dobra, z niektórymi też bywa różnie (patrz: Violet Beauregarde).
Czy te wszystkie samonapędzające się maszyny, gumy obiadowe i inne cuda nie przypominają Wam trochę skomplikowanych pułapek, które Tom zastawia na Jerry'ego? Tylko w większej skali?
W obu przypadkach mamy element zaskoczenia i absurdalnego humoru. Rzeczy, które totalnie nie mają prawa się wydarzyć, a jednak się dzieją. Kot latający na rakiecie? Dziecko pompujące się jak balon? To ten sam poziom oderwania od rzeczywistości!
Zakończenie z morałem?
Okej, może to wszystko tylko moja wyobraźnia. Ale czy nie uważacie, że oba te dzieła, mimo różnych form, przekazują podobny, prosty morał? Nigdy się nie poddawaj! A przynajmniej próbuj. Nawet jeśli masz pecha i wszystko obraca się przeciwko tobie. No i może… nie ufaj nikomu, kto oferuje ci darmowe słodycze?
W każdym razie, jeśli kiedykolwiek zobaczycie Toma latającego na gumowym baloniku po fabryce Wonki, nie zdziwcie się. Ja już na to czekam.
A może to tylko ja jestem szalony? Dajcie znać, co o tym myślicie! Może powinni mnie zamknąć w fabryce czekolady…albo dać mi trochę sera.
