Shang Chi And The Legend Of Ten Rings
Okeeej, porozmawiajmy o Shang-Chi i legendzie dziesięciu pierścieni. Wiecie, ten film Marvela, który… no, był. Nie zrozumcie mnie źle, bawiłem się! Ale mam kilka przemyśleń, które mogą was zaskoczyć. Przygotujcie się.
Dobra, dobra, ale… smok?
Słuchajcie, ja wiem. Smoki są super. Ale czy naprawdę potrzebowaliśmy kolejnego smoka w MCU? Serio? Mamy już smoka w Thor: Ragnarok (Surtur, pamiętacie?). Mieliśmy smoka w Grze o Tron (chociaż to nie Marvel, to jednak…). No i teraz mamy Wielkiego Protektora. Piękny, kolorowy smok. Ale czy fabuła naprawdę go potrzebowała? Nie wiem. Może to tylko moje znudzenie smokami? Przepraszam, smoczy fani.
Awkwafina kradnie show (jak zwykle)
Okay, powiem to. Awkwafina była najlepszą częścią tego filmu. Jej rola jako Katy była absolutnie genialna. Jej poczucie humoru, jej reakcje… złoto! Serio, w każdej scenie, w której była, kradła całe show. I wiecie co? Myślę, że wiele osób się ze mną zgodzi. To jest ten unpopular opinion, który większość ludzi sekretnie wyznaje. Uwielbiamy Awkwafinę!
A teraz, unpopular opinion numer dwa: Czy naprawdę kogoś obchodziło romans Shang-Chi z tą całą Xialing? Bądźmy szczerzy, ich chemia nie była tak gorąca jak… no, nie wiem, jak sos sriracha. Była po prostu letnia. Jak herbata zaparzona pięć godzin temu. Może to tylko ja, ale czułem, że ta romantyczna nić była tam wpleciona trochę na siłę.
Tata Shang-Chi, czyli… Zły Tatuś Roku?
Wenwu, czyli Mandaryn. Grany przez Tony'ego Leunga. Świetny aktor, super rola. Ale… czy naprawdę kibicowaliście mu w jakikolwiek sposób? Rozumiem, że kochał swoją żonę. Rozumiem, że był manipulowany przez demona. Ale facet, który wychowywał swoje dzieci na zabójców, a potem próbował zniszczyć świat? No nie wiem, jakoś nie mogę się z nim utożsamiać. Może to tylko ja jestem dziwny.
No i ten cały Ten Rings. Brzmi super groźnie, ale tak naprawdę… co oni robią? Mają armię, która stoi w miejscu? I czekają? Na co? Na rozkaz? To trochę nudne, prawda?
Podsumowując…
Shang-Chi to dobry film Marvela. To nie jest arcydzieło, ale jest solidny. Ma świetne sceny walki, wspaniałą Awkwafinę i… smoka. Jeśli lubicie Marvela, to na pewno wam się spodoba. Ale jeśli macie podobne przemyślenia do moich… no, to przynajmniej wiecie, że nie jesteście sami!
I jeszcze jedno! Może to tylko ja, ale wydaje mi się, że muzyka w tym filmie była trochę… zapomniana. Nie zapadła mi w pamięć tak bardzo, jak w innych filmach Marvela. Ale hej, może po prostu jestem głuchy na niektóre dźwięki.
To mój unpopular opinion. A jaki jest Twój? Dajcie znać!
