Resident Evil 2 Remake Control Room
No dobra, przyznaję się. Mam słabość. Słabość do jednego, konkretnego pomieszczenia w Resident Evil 2 Remake. To Control Room, czyli Sterownia. Tak, wiem, wiem, pewnie myślicie: "Co w tym takiego?!" Ale posłuchajcie.
Czy tylko ja lubię Sterownię?
Serio, czy tylko ja lubię to małe, skromne, ale jakże ważne pomieszczenie? No dobra, powiedzmy sobie szczerze, w Resident Evil 2 Remake są lokacje dużo bardziej efektowne. Mamy komisariat, z jego straszną atmosferą i masą zombie. Mamy kanały, gdzie czają się różne paskudztwa. No i oczywiście, laboratorium NEST, gdzie klimat aż kipi od napięcia.
Ale Sterownia... Sterownia ma w sobie coś magicznego. Może to te wszystkie przyciski i dźwignie? Może to poczucie kontroli (nawet jeśli jest iluzoryczne)? A może po prostu mi się tam podoba, bo wiem, że zaraz otworzę jakieś przejście albo odblokuję drzwi?
Przyznaję, grałem w Resident Evil 2 Remake więcej razy niż powinienem. I za każdym razem, gdy wchodzę do Sterowni, czuję dziwny spokój. Wiem, że zaraz coś odblokuję i pójdę dalej. To takie małe zwycięstwo.
Nie taka straszna jak ją malują?
Nie mówię, że w Sterowni jest jakoś super bezpiecznie. Przecież zombie i inne potwory mogą się tam w każdej chwili wpaść. Ale... no właśnie, jakoś nigdy nie czułem tam aż takiego strachu. Może dlatego, że zazwyczaj jestem tam dobrze przygotowany. A może to po prostu moje dziwne przyzwyczajenie?
Wiecie co jest najlepsze? To moment, kiedy w końcu ogarniacie, co która dźwignia robi. Nagle ten chaos przycisków zamienia się w coś zrozumiałego. Czujecie się jak prawdziwy operator. Jakbyście mieli pod kontrolą całe to przeklęte laboratorium.
OK, wiem, przesadzam. Ale pozwólcie mi na chwilę szaleństwa. Dla mnie Control Room to taka mała oaza w tym oceanie zombiackiego szaleństwa. To miejsce, gdzie mogę na chwilę odetchnąć i pomyśleć, co robić dalej. Gdzie mogę zaplanować kolejny ruch i przygotować się na to, co mnie czeka.
Czy tylko ja mam takie dziwne upodobania? Czy jest ktoś, kto też lubi Sterownię bardziej niż powinien? Dajcie znać w komentarzach!
Może to brzmi głupio, ale lubię ten moment, kiedy trzeba kombinować, co zrobić z tymi wszystkimi elementami. Włożyć kartę, przestawić dźwignię, nacisnąć przycisk. To takie małe puzzle, które dają mi satysfakcję. A poza tym, co tu dużo mówić, zawsze fajnie jest zamknąć za sobą drzwi i wiedzieć, że na chwilę jesteśmy bezpieczni.
No dobra, wracam do gry. Mam jeszcze kilka Sterowni do odwiedzenia. I wiecie co? Nie mogę się doczekać.
P.S. Nie mówcie Tyrantowi, że tu jestem. Chcę jeszcze trochę posiedzieć w mojej ulubionej Sterowni.
