Quo Vadis Sprawdzian Po Omówieniu Lektury

Ach, Quo Vadis. Ten ceglasty tom. Ta historia o miłości, wierze i... lwach. Kto z nas go nie przerabiał? A po nim? No właśnie – sprawdzian po omówieniu lektury. Samo brzmienie wywołuje dreszcze, prawda?
Kto to w ogóle czytał? (Serio!)
Przyznajmy się szczerze: ilu z nas, zamiast faktycznie śledzić losy Ligii i Marka Winicjusza, polegało na streszczeniach z internetu? Bo przecież… życie jest krótkie! A Quo Vadis – długie. Bardzo długie. I pełne archaizmów, które sprawiają, że człowiek zaczyna się zastanawiać, czy to na pewno polski.
Streszczenia internetowe - błogosławieństwo czy przekleństwo?
Niby pomagają, ale czasem mieszają jeszcze bardziej. Pamiętam, jak kiedyś pomyliłam Nerona z Kaligulą. Myślicie, że pani od polskiego była zachwycona? Oj, nie była. A przecież obaj byli szaleni Rzymianie, jaka różnica?
Sprawdzian - walka o przetrwanie
Sprawdzian po Quo Vadis to trochę jak wejście na arenę z lwem. Tylko zamiast lwa mamy kartkę papieru i zestaw pytań, które mają udowodnić, że jednak coś tam w głowie zostało. I nagle okazuje się, że imię Petroniusza brzmi znajomo, ale co on tam właściwie robił? Czy był dobrym wujkiem? Złym doradcą? A może po prostu… był?
Siedzisz więc, patrzysz na te pytania i czujesz się jak bohater Sienkiewicza, który nagle zapomniał, gdzie jest Rzym. No bo skąd masz wiedzieć, ile winogron zjadł Neron podczas orgii? Czy Ligia wolała lwy czy dzikie byki? Takie rzeczy naprawdę definiują moją znajomość literatury?
Unpopular opinion: Sprawdziany są… nudne!
Tak, powiedziałam to! Może to herezja, ale uważam, że sprawdzian po Quo Vadis, jak i po wielu innych lekturach, to trochę strata czasu. Zamiast zmuszać nas do zapamiętywania szczegółów, których i tak zapomnimy za tydzień, nie lepiej by było porozmawiać o tym, co nas w tej książce poruszyło? O uniwersalnych wartościach? O miłości, poświęceniu, wierze?
Wiem, wiem, zaraz usłyszę argument, że "trzeba sprawdzić, czy przeczytaliście". Ale czy naprawdę znajomość imienia niewolnika Ligii świadczy o tym, że rozumiesz przesłanie Quo Vadis? Szczerze wątpię.
Moja propozycja? Zamiast sprawdzianu - dyskusja. Zamiast kartki - projekt. Zamiast pytań o detale - pytania o to, co w nas ta książka zmieniła.
Bo Quo Vadis to nie tylko historia o starożytnym Rzymie. To historia o wyborach, które musimy podejmować każdego dnia. O tym, co jest dla nas ważne. O tym, gdzie zmierzamy. A to już chyba trochę więcej niż nazwa rzymskiej potrawy, którą Winicjusz zjadł na śniadanie, prawda?
Więc następnym razem, gdy usłyszysz o sprawdzianie po Quo Vadis, uśmiechnij się. I pomyśl, że może jednak da się z tego jakoś wybrnąć. A jeśli nie… zawsze można postawić na lwy. One zawsze robią wrażenie.
P.S. Kto pamięta, co jadł Winicjusz na śniadanie? Dajcie znać w komentarzach! (Tylko nie googlujcie, uczciwie!)







