Podręcznik Do Biologii Klasa 6 Puls życia

Dobra, powiem to. Mam wrażenie, że wszyscy udają, że podręcznik "Puls życia" do biologii dla 6 klasy jest super ekscytujący. Serio? Czy tylko ja pamiętam te rysunki komórek, które wyglądały jak kosmiczne galaretki?
Glony, grzyby i... ziewanie?
Pamiętacie rozdział o glonach? Pewnie, że nie! Kto pamięta cokolwiek o glonach z 6 klasy? To znaczy, rozumiem, są ważne dla ekosystemu. Ale czy naprawdę musieliśmy analizować ich budowę tak dokładnie? Chyba nie. Mój pies więcej wnosi do ekosystemu, kopiąc doły w ogrodzie. I przynajmniej jest śmieszny.
Grzyby - Królestwo Ciemności
No i grzyby. Nie mówcie mi, że nie mieliście ciar po przeczytaniu o pleśni. Serio, po "Pulsie życia" bałem się otworzyć lodówkę przez tydzień. Wszystko wydawało mi się potencjalnym siedliskiem dziwnych, mikroskopijnych potworów. Dziękuję, "Puls życia", za moje nocne koszmary.
A ten rozdział o rozmnażaniu roślin? Może to tylko ja byłem taki wrażliwy w wieku 12 lat, ale niektóre rysunki były... hm... sugestywne? Nie powiem, że traumatizujące, ale na pewno zapadające w pamięć. Szczególnie te z kwiatami. W każdym razie, po tym rozdziale patrzyłem na róże trochę inaczej.
Budowa człowieka – Szkielet Smutku?
Potem przyszła budowa człowieka. Tu już było trochę ciekawiej, przyznaję. Ale czy naprawdę musieliśmy uczyć się na pamięć wszystkich kości w szkielecie? No dobra, może i tak. Ale ten szkic kości udowej w "Pulsie życia"… Zawsze wyglądał jakby był wiecznie smutny. Czy tylko ja to widziałem?
To prawda, że anatomia jest ważna. Ale spójrzmy prawdzie w oczy – większości z nas przydała się ta wiedza jedynie podczas rozwiązywania krzyżówek. I ewentualnie podczas oglądania filmów kryminalnych. "O, to pewnie kość piszczelowa!" – wow, jestem detektywem.
I te wszystkie skomplikowane procesy w ciele! Fotosynteza, oddychanie komórkowe… Czy ktoś to naprawdę rozumiał w 6 klasie? Ja udawałem. Moja strategia polegała na kiwaniu głową i robieniu miny, jakbym właśnie odkrył sens życia. Działało! Pani od biologii myślała, że jestem geniuszem.
Czy naprawdę potrzebujemy wiedzieć wszystko o pierwotniakach?
No i na koniec – pierwotniaki. Serio? Czy naprawdę musiałem znać cykl życiowy ameby? Chyba nie. Wolałbym dowiedzieć się, jak negocjować lepszy kieszonkowe od rodziców. Albo jak przetrwać dyskotekę szkolną bez kompromitacji. To by się bardziej przydało.
Nie zrozumcie mnie źle. Rozumiem, że biologia jest ważna. I "Puls życia" pewnie starał się jak mógł. Ale czy to nie jest tak, że wszyscy udają, że to była lektura pasjonująca? Przyznajcie się, kto spał na lekcjach biologii? Ja – prawie zawsze! Więc może zamiast uczyć się o pantofelkach, lepiej byłoby pójść na lody?




