Pieśń O żołnierzach Z Westerplatte Tekst

Okej, przyznaję. Mam słabość do Pieśni o żołnierzach z Westerplatte. No co? Kto nie lubi epickiej historii o bohaterstwie? No dobra, może niektórzy. Ale ja lubię. I mam kilka przemyśleń. Trochę... kontrowersyjnych.
Westerplatte: Trochę przereklamowane?
Słuchajcie, nie zrozumcie mnie źle. Westerplatte to symbol. Symbol odwagi, poświęcenia. Ale czy na pewno największy symbol? No bo powiedzmy sobie szczerze: bronili się dzielnie, ale krótko. Inne bitwy w czasie wojny trwały o wiele dłużej. Więcej ofiar, większa skala. Czy to znaczy, że Westerplatte jest mniej ważne? Absolutnie nie! Ale czy zasługuje na aż taką pompę? No nie wiem. To tak, jakbyśmy fetyszyzowali pierwszy dzień pracy, a zapominali o 30 latach ciężkiej harówki.
Mitologia i Legenda
Mamy tendencję do tworzenia mitów. Bohaterowie muszą być nieskazitelni, a historie – epickie. I to jest spoko. Tylko czasem zapominamy, że to byli zwykli ludzie. Zwyczajni żołnierze. Mieli swoje lęki, wątpliwości. Może ktoś tam marudził na śniadanie? Może ktoś tęsknił za dziewczyną? Nie wiem! Ale to czyni ich ludźmi. A bohaterstwo ludzkie jest o wiele bardziej poruszające, niż te pomnikowe postaci z podręczników.
W piosence jest ten fragment:
"Choć padłem, to stoję!"
No dobra, trochę to naciągane, nie? Jak padłeś, to raczej nie stoisz. No chyba, że jako duch. Albo metafora. Ale bądźmy szczerzy: metafora dla mas? To zawsze ryzykowne. Lepiej prosto i do celu.
Tekst: Poezja czy Propaganda?
Tekst Pieśni o żołnierzach z Westerplatte. Powiedzmy sobie szczerze. Ma pewien... patos. Trochę taki "ku chwale ojczyzny". Czy to źle? Niekoniecznie. Ale czasami brzmi to jak propaganda. W sensie: "mamy się poświęcić za kraj!". No dobra, ale za jaki kraj? Za jaką ideę? Trochę brakuje mi tam tego ludzkiego wymiaru. Tego "dlaczego?". Po co mam się poświęcić? Dla kogo? Może dla rodziny? Dla przyjaciół? Dla przyszłych pokoleń? No nie wiem, coś bardziej konkretnego. Bo tak to brzmi jak tania gadka motywacyjna z korpo.
Dobra, dobra, nie bijcie. Wiem, że wielu z Was kocha tę pieśń. I szanuję to. Ale uważam, że warto czasem spojrzeć na te nasze narodowe mity trochę z przymrużeniem oka. Nie po to, żeby je obalać. Tylko po to, żeby lepiej zrozumieć.
Bo ostatecznie chodzi o to, żeby pamiętać. Pamiętać o tych, którzy walczyli. Pamiętać o ich poświęceniu. Ale pamiętać też o tym, że byli ludźmi. A ludzkie historie są zawsze najbardziej poruszające. Nawet jeśli nie pasują idealnie do podręczników historii.
No i żeby nie było: nadal lubię sobie czasem zanucic "Choć padłem, to stoję!". Tylko w głębi duszy się trochę z tego śmieję.



