Dyplom Podziękowania Dla Rodziców Od Wychowawcy Klasy
No dobra, przyznajcie się! Kto z Was, Rodzice, myślał, że wychowanie dziecka to bułka z masłem? Że wystarczy dać mu smoczek, tablet i regularne posiłki, a ono samo wyrośnie na geniusza, który pisze wiersze o kosmosie i jednocześnie biegle posługuje się trzema językami programowania?
No właśnie. Ja też tak myślałem... przez jakieś 5 minut, zanim rzeczywistość walnęła mnie między oczy! A teraz, jako Wychowawca Waszych pociech, patrzę na Was z podziwem i lekkim strachem (no dobra, może bardziej podziwem). Bo Wy, Rodzice, jesteście jak superbohaterowie w przebraniu zwykłych ludzi. Codziennie ratujecie świat (a przynajmniej świat Waszego dziecka) przed katastrofą. Tylko zamiast peleryn macie worki z pieluchami, a zamiast supermocy - nieograniczone pokłady cierpliwości (które, nie ukrywajmy, czasami się kończą – wiem, bo słyszę Was na wywiadówkach!).
Oto, co naprawdę oznacza Dyplom Podziękowania...
Wiecie, taki Dyplom Podziękowania Dla Rodziców Od Wychowawcy Klasy, to nie tylko kawałek papieru z ładnym obrazkiem i górnolotnymi słowami. To symbol. To dowód na to, że przeżyliście kolejny rok szkolny. Że przetrwaliście projekty na plastykę z użyciem makaronu i kaszy (które wyglądały jakby ktoś urządził w domu wojnę totalną). Że odpowiadaliście na pytania typu: "Dlaczego niebo jest niebieskie?" (15 razy dziennie). Że pomagaliście w odrabianiu lekcji z matmy, choć sami nie rozumiecie, po co komu sinus i cosinus w XXI wieku!
...i czego nie powie żaden podręcznik do pedagogiki
Dyplom Podziękowania to też ukryta wiadomość. Szepcze on: "Dziękuję, że wierzycie w Wasze dziecko, nawet kiedy ja tracę nadzieję po tym, jak po raz setny zgubiło piórnik". Mówi: "Doceniam, że staracie się być obecni w jego życiu, pomimo pracy na trzech etatach, gotowania obiadów, prania skarpetek i próby ogarnięcia chaosu, który Was otacza". No i najważniejsze: "Jesteście super! Naprawdę! Nie wiem, jak Wy to robicie!".
Bo serio, nie wiem. Jak to możliwe, że po całym dniu pracy, jesteście w stanie wysłuchać opowieści o szkolnych perypetiach, poklepać po ramieniu i powiedzieć: "Jutro będzie lepiej"? Skąd bierzecie siłę na szukanie zagubionych butów o 6 rano, na robienie kanapek, na odwożenie na zajęcia dodatkowe z baletu/ piłki nożnej/ szachów (wybierzcie odpowiednie)?
Dlatego, drodzy Rodzice, kiedy zobaczycie ten Dyplom Podziękowania, powieście go na lodówce obok rysunków z przedszkola i rachunków do zapłaty. Niech przypomina Wam, że jesteście niesamowici. Że Wasza praca jest ważna. Że bez Was nasze dzieci (i my, nauczyciele!) bylibyśmy zgubieni.
A tak serio, to dziękuję. Za wszystko. Za Wasze zaangażowanie, cierpliwość i poczucie humoru. Za to, że jesteście. I za to, że jeszcze nie zwariowaliście! Bo ja, po roku spędzonym z Waszymi dziećmi, mam ochotę uciec na bezludną wyspę i hodować kozy. Ale potem patrzę na Was i myślę: "Skoro oni dają radę, to i ja dam!".
P.S. Jeśli ktoś wie, jak nauczyć dziecko, żeby nie zostawiało mokrego ręcznika na łóżku, proszę o kontakt! Obiecuję w zamian cały zapas kredek i plasteliny!
