Adriana Lima Vs Fashion Show 2016
Pamiętacie rok 2016? Były Pokemony GO, Olimpiada w Rio, a w świecie mody… No właśnie, działo się! Ale jest jedna rzecz, która szczególnie wryła się w pamięć fanów i w zasadzie wszystkich, którzy choć trochę interesują się modą: Adriana Lima i Victoria's Secret Fashion Show 2016.
Wyobraźcie sobie taki scenariusz: gigantyczna hala, jaskrawe światła, miliony błysków fleszy, a na wybiegu – najpiękniejsze kobiety świata w skąpych, ale jakże efektownych strojach. I nagle, pośród tych wszystkich perfekcyjnych aniołków, wchodzi Adriana Lima… No dobra, bez dramatyzowania, wchodzi jak zawsze – pewna siebie, z uśmiechem na twarzy i energią, która mogłaby zasilić małe miasteczko.
Co więc było takiego niezwykłego w tym konkretnym pokazie? Zanim do tego dojdziemy, przypomnijmy sobie, kim jest Adriana Lima. Ikona. Legenda. Aniołek Victoria’s Secret od 2000 roku! W 2016 roku miała już na swoim koncie kilkanaście pokazów, mnóstwo okładek i miliony fanów na całym świecie. Więc czego się spodziewać? Kolejnego perfekcyjnego występu, prawda? No i tu zaczyna się robić ciekawie.
Walka z Grawitacją... Dosłownie!
Podczas gdy inne modelki płynęły po wybiegu z wdziękiem łabędzia, Adriana… hmm… walczyła. Walczyła ze strojem! Konkretnie z częścią swojego stroju, a dokładniej – z ogromnymi, pióropodobnymi skrzydłami. Wyglądało to trochę tak, jakby skrzydła miały własny plan i wcale nie chciały iść w tę samą stronę co Adriana.
Widzowie, zamiast podziwiać perfekcyjną choreografię i zapierające dech w piersiach kreacje, zaczęli szeptać: "Czy te skrzydła próbują ją obalić?". Na szczęście, Adriana, jak na profesjonalistkę przystało, nie dała się! Z uśmiechem na twarzy (może trochę bardziej nerwowym niż zwykle) kontynuowała swój spacer, jednocześnie próbując ujarzmić niesforne pióra.
Memy i Reakcje
Internet, jak to internet, zareagował błyskawicznie. Powstały dziesiątki memów i komentarzy. Porównywano Adrianę do walczącego orła, do matadora i rozszalałego byka, a nawet do… wiatraka. Niektórzy zastanawiali się, czy skrzydła nie są sterowane zdalnie przez jakiegoś żartownisia w reżyserce.
Najważniejsze jest jednak to, że Adriana zachowała klasę. Nie dała się wyprowadzić z równowagi, a całą sytuację obróciła w żart. Na Instagramie napisała coś w stylu: "Skrzydła chciały tańczyć swoim rytmem! Ale dałam radę!". To tylko utwierdziło jej fanów w przekonaniu, że jest nie tylko piękną, ale i niezwykle sympatyczną osobą.
Co ciekawe, cała ta sytuacja paradoksalnie… pomogła pokazowi! Mówiło się o nim więcej, pisano więcej, a filmiki z "walką Adriany ze skrzydłami" stały się viralem.
Lekcja? Nawet największe gwiazdy miewają swoje "wpadki". Ważne jest jednak, jak na nie reagują. Adriana Lima pokazała, że dystans do siebie, uśmiech i profesjonalizm to klucz do sukcesu, nawet gdy… skrzydła próbują Cię zrzucić z wybiegu!
A co było po pokazie? Pewnie pizza, odpoczynek i dużo śmiechu. Bo przecież, jak to mówią, "co się stało na wybiegu, zostaje na wybiegu… ale internet pamięta wszystko!".
