UA-62646839-1
List

01:00 – Lúcia Moniz znajduje lukę w zabezpieczeniach archiwum Colina Firtha.

Pisałem o tym, że szanujący się tłumacz niczego nie wyrzuca, tylko trzyma w archiwum. Ale co zrobić, kiedy np. usmaży nam się dysk i archiwum padnie razem z kluczowymi danymi?

W takiej sytuacji można jedynie zastrzelić się liczyć, że firma odzyskująca dane z uszkodzonych dysków zdoła coś poradzić. Miałem tak raz. Powiem jedno: coś tam odzyskali, ale w takiej sytuacji nie licz, że stosuje się zasada “Klient nasz pan”. Będzie drogo, a ty będziesz mieć śmierć w oczach i pozycję negocjacyjną jak chłop pańszczyźniany przed Iwanem Groźnym.

Dlatego lepiej się z góry zabezpieczyć, robiąc kopie bezpieczeństwa (backups). Kopie bezpieczeństwa można robić ręcznie, jednak żelazna zasada mówi, że o robieniu kopii ręcznie szybko zapomnisz i kiedy utracisz dane, ostatni backup będzie najwyżej sentymentalną podróżą do początków kariery zawodowej. Dlatego jedynym normalnym rozwiązaniem jest backup automatyczny.

Istnieją specjalne zewnętrzne dyski z oprogramowaniem, które same kopiują dane z twojego dysku i pilnują, żeby każdy plik był w aktualnej wersji. Np. Apple robi coś, co się nazywa TimeCapsule – to jest zewnętrzny dysk, który sam kopiuje pliki przez Wifi i po zainstalowaniu nie wymaga z twojej strony zainteresowania.

Ja nie używam fizycznego dysku, ale korzystam z opcji automatycznego kopiowania danych do dysku w chmurze. To oznacza, że mam na swoim komputerze i laptopie zainstalowany program, który automatycznie kopiuje wszystkie nowe i aktualizowane pliki do serwera w internecie.

Takie archiwa w chmurze oferuje standardowo wiele firm. Na tej stronie znajdziesz zestawienie systemów służących specjalnie do tworzenia kopii bezpieczeństwa. Jest to bardzo praktyczne: dzięki temu na obu maszynach (komputerze i laptopie) mam identyczne, lustrzane odbicie tego samego archiwum, które się stale aktualizuje do najnowszej wersji. Mogę np. pracować nad tłumaczeniem w domu na pececie, a potem zabrać laptop i dokończyć pracę na mieście – jeśli połączę się z internetem, program znajdzie i ściągnie najnowszą wersję tego tłumaczenia. Do tego mogę się zalogować do mojego konta z dowolnego innego komputera podłączonego do internetu i uzyskać dostęp do moich plików również w ten sposób. Mam też aplikację, która pozwala mi przeglądać tak przechowywane pliki w smartfonie.

Uwaga: jeśli nie chcesz inwestować w profesjonalne, płatne systemy, masz w zasięgu ręki darmowe alternatywy. Pewną ograniczoną (ale dużą) ilość danych można przechowywać w chmurze za darmo np. w systemach Apple’a (iCloud) czy Microsoftu (SkyDrive). Jeśli się brzydzisz oboma, masz jeszcze niezależnego gracza (Dropbox).

W ten sposób moje archiwum jest w kilku miejscach (pecet, laptop, serwer) i jest dodatkowo dostępne z mojego smartfona oraz z każdej maszyny wyposażonej w przeglądarkę internetową. Na pewno dzięki temu ważne pliki nie znikną tylko dlatego, że się na nie wylała kawa, ale to rozwiązanie, choć genialne, nie jest bez wad:

  • Po pierwsze, archiwum w chmurze jest dostępne dla wszystkich możliwych tajnych służb w Stanach Zjednoczonych. To samo dotyczy praktycznie wszystkiego w internecie, więc cóż poradzić. Jeśli jednak robisz poufne tłumaczenia autentycznie wrażliwych danych, klient każe ci podpisać umowę o poufności – sprawdź, czy umowa dopuszcza przechowywanie danych na dysku w chmurze i na jakich warunkach.
  • Drugi problem jest taki, że do mojego dysku może uzyskać dostęp każdy, kto złamie zabezpieczenie (hasło) mojego konta. Ustanów silne hasło (i nie trzymaj go na wierzchu). Porządny haker je złamie, ale leszcz już niekoniecznie. Ilościowo stosunek fachowców do leszczy jest jak 1:100, więc z silnym hasłem jesteś 100 razy bezpieczniejsza.
  • Po trzecie, kiedy uzyskujesz dostęp do plików z innego komputera, nawet najsilniejsze hasło może zostać przechwycone – używaj wyłącznie zaufanych komputerów.

Bezpiecznej pracy!




(c) Piotr Szymczak 2013. Klip z filmu Love Actually (2003) w reż. Richarda Curtisa.

 

2 Responses to “Kopie zapasowe i archiwum tłumacza”

  1. Katarzyna

    dokładnie, a jak się wynajmuje firmy od tłumaczeń? Roboty też jest straszny obłęd, a potem dostaje się informacje ” Zgodnie z umową wykorzystanie danych z naszej bazy jest płatne”, jak żyć?

  2. kuzniewski.pl

    Jak mówi stare przysłowie komputerowców, “ludzie dzielą się na tych, którzy robią backup, oraz na tych, którzy będą robić backup”. Zabezpieczanie danych to jest podstawowa sprawa. Dodatkową zaletą narzędzi typu dropbox, box czy sugarsync jest to, że można do nich sięgać z różnych urządzeń.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *